O szkole

Ekonomik Rzeszów to szkoła, w której nie ma rzeczy niemożliwych. Pełna życia i pozytywnej energii. Jest zródłem motywacji dla uczniów jak i dla nauczycieli. Kształci nas w trzech kieunkach, ale oprócz tego każdy może rozwijać swoje indywidualne zainteresowania. Blog ten jest prowadzony przez uczniów. To nasz mały kreatywny zakątek, gdzie będziemy relacjonować wydarzenia ze szkoły i ze świata, nie zabraknie luźnego języka, poczucia humoru, ani rozrywki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiad. Pokaż wszystkie posty

Jeszcze o praktykach zagranicznych

Praktyki zagraniczne są w naszej szkole ważnym elementem edukacji. Tylko nieliczni uczniowie w drodze starań i zdrowej rywalizacji mają szansę wyjechać do Niemiec lub Słowacji, aby prezentować wizerunek rzeszowskiego Ekonomika na europejskim poziomie. Z pewnością była to nie lada przygoda na pasjonatów ekonomii i uczniów kształcących swoje zamiłowanie w dziedzinie handlu. Projekt "Kwalifikacje zawodowe na europejskim poziomie" ukazał im realia aktualnego rynku pracy i przybliżył do spełnienia marzeń w kwestiach zawodowych. A co myślą o tym sami uczestnicy projektu? Zapytamy o to przedstawicieli grup: Natalię i Małgosię, które trzy tygodnie spędziły w Bielefeldzie, oraz Oliwię i Patryka, odbywających praktyki w Koszycach.

1. Jak wspominacie podróż do Koszyc/Bielefeldu?

Oliwia: Wyjazd do Koszyc wspominam bardzo miło. Miałam możliwość zintegrować się z uczniami równoległych klas, poznać inną kulturę, podszkolić język i najważniejsze- zdobyć nowe umiejętności oraz doświadczenie.

Gosia: Podróż ze względu na odległość miast partnerskich była długa, mimo to nie okazała się nudna. Wraz z grupą umilaliśmy sobie czas przeróżnymi grami, opowiadaniem dowcipów, czy po prostu gawędzeniem, przez co trasa minęła szybko i przyjemnie.

Natalia: Do podróży nie mam żadnych zastrzeżeń. Jestem osobą, która bardzo dobrze znosi jazdę autokarem. Właściwie całą drogę spałam. Jednak uciążliwa była dla nas podróż z przystanku do miejsca zakwaterowania, gdyż droga była dość daleka i większość uczestników musiała ją pokonywać obładowana bagażami.

2. Co możecie powiedzieć o pracy, którą wykonywałyście? 

Oliwia: Z Sylwią pracowałyśmy w urzędzie miasta. Pracowałyśmy w różnych działach, m.in. w dziale kultury co dało nam możliwość zobaczyć "od kuchni" jak urząd przygotowuje np. wystawy. 

Gosia: Pracowałam w bardzo dużej, dobrze prosperującej firmie. głównie zajmowałam się drobnymi czynnościami związanymi z pracą biurową. Moim opiekunem była przyjaźnie nastawiona kobieta, która zawsze śpieszyła mi z pomocą, gdy tylko miałam z czymś problemy.

3. Czy zostałyście miło przyjęci przez szefa i współpracowników?

Gosia: Muszę przyznać, że początkowo widząc potężne gmachy budynków mojej pracy, czułam, że przyjdzie mi pracować z surowymi, konserwatywnie nastawionymi ludźmi. Na szczęście już w pierwszym dniu praktyk okazało się to zupełnie mylnym przeczuciem. Moi współpracownicy byli sympatycznymi ludźmi w różnym wieku i szybko przyjęli mnie w swoje kręgi. Dzięki uprzejmości szefa, mogłam pracować w różnych działach, z co raz to nowymi osobami. Z niektórymi z nich zżyłam się tak bardzo, że utrzymujemy kontakt do dziś.

Natalia: Zarówno moja szefowa, jak i panie z którymi pracowałam bardzo miło mnie przyjęły, zawsze służyły pomocą. Wszyscy w firmie dużo mnie nauczyli, za co oczywiście jestem bardzo wdzięczna i mile to wspominam.

4. Co robiliście w wolnym czasie?

Oliwia: Wolny czas przeważnie spędzaliśmy wspólnie, zwiedzając Koszyce. Bywały też deszczowe dni, wtedy każdy wolał poleniuchować lub pooglądać filmy.

Gosia: Atrakcji było mnóstwo. Czas wolny spędzałam głównie z moimi kochanymi współlokatorkami. Dużym powodzeniem cieszyły się wtedy perfumerie. Po pracy, jak to dziewczyny dużo czasu poświęcałyśmy na zakupy, po czym spacerowałyśmy po uliczkach miasta, oglądając świąteczne budki, będącego w tym okresie "weihnachtsmarktu" . Wieczory miło spędzaliśmy z grupą grając w piłkarzyki, będąc na siłowni lub na basenie.

5. Co najbardziej podobało Wam się w całym wyjeździe?

Oliwia: Najbardziej? Polska restauracja! Jedzenie jak u babci a wiadomo, że po jakimś czasie zaczyna brakować pierogów.

Gosia: Może to będzie materialistyczne podejście, ale darmowa komunikacja miejska, jak i bilety wstępu na kompleks basenowy, oraz galerie dzieł sztuki, sprawiały nam wiele przyjemności. Relacje z współpracownikami w firmie, również zasługują na to miano.

6. Czy tak wyobrażaliście sobie te praktyki? 

Gosia: Praktyki w rzeczywistości wypadły zdecydowanie lepiej, niż się tego spodziewałam. Przeżyłam tam wiele przygód. Tych dobrych i tych gorszych. Mimo to, nie da się wspominać tych praktyk źle.

Natalia: Szczerze mówiąc, to jak praktyki wyglądały nawet przerosło moje oczekiwania, a mianowicie wyobrażałam sobie, że będzie to wyglądało dużo dużo gorzej.



7. Czy wrócilibyście tam jeszcze? 

Oliwia: Zdecydowanie tak! Szkoda, że można jechać tam tylko raz.

Gosia: Oczywiście, że tak! pobyt w Niemczech był dla mnie wielkim przeżyciem, na pewno będziemy go z koleżankami wspominać jeszcze przez bardzo długi czas.
Natalia: Oczywiście, gdybym tylko dostała możliwość powtórzenia tych praktyk to z wielką radością bym z niej od razu skorzystała.

8. I ostatnie pytanie Co radzisz tegorocznym kandydatom, którzy wybierają się na praktyki zagraniczne?

Oliwia: Polecałabym zaprzyjaźnienie się z językiem angielskim, na pewno się przyda!

Gosia: Osobiście chciałabym powiedzieć tylko jedno - daj z siebie wszystko i pokaż, że to właśnie ty jesteś dobrym kandydatem na te praktyki, bo ja, jak i moi koledzy i koleżanki, możemy opowiadać o swoich przeżyciach, ale dopiero gdy sam czy sama tego wszystkiego doświadczysz, przyznasz, że na prawdę warto było się starać! Powodzenia!

Rozmowa z nową przewodniczącą, Dominiką Brzezińską

1. Co skłoniło Cię do złożenia swojej kandydatury?
Bardzo lubię organizować różne eventy, przebywać wśród ludzi, jak również ingerować w sprawy dotyczące szkoły. Na tym stanowisku jest bardzo dużo tego typu obowiązków, więc myślę, że to odpowiednie miejsce dla mnie.

2. Jak czujesz się w roli przewodniczącej szkoły?
Pierwszy raz znajduję się w Zarządzie Ekonomika i to na samym szczycie. Bycie Przewodniczącą Szkoły to bardzo duża odpowiedzialność i wiele zajęć. Jeszcze się uczę, co powinnam robić, ale jestem na dobrej drodze.

3. Czy zamierzasz wprowadzić jakieś zmiany w szkole? Jeśli tak, to jakie?
W moim programie wyborczym było kilka zadań, które chciałabym zrealizować. W szczególności jest to wprowadzenie ręczników papierowych w łazienkach, tworzenie maratonów filmowych, a także udostępnienie wifi dla Uczniów. Postaram się też przeprowadzić ankietę wśród Uczniów i Profesorów, żeby dowiedzieć się co najbardziej chcieliby zmienić lub wprowadzić w Szkole.

4. Czym się interesujesz w życiu prywatnym? Co lubisz robić w wolnym czasie?
Uwielbiam tańczyć i rysować. Kiedy mam chwile wolnego czasu właśnie tym się zajmuję.

5. Czy jako przewodnicząca jesteś inaczej traktowana wśród uczniów i nauczycieli?
Do tej pory nie odczułam wielkiej różnicy. Oczywiście wiem, że Uczniowie a tym bardziej Nauczyciele, są bardziej wymagający wobec mojej osoby niż wcześniej.

6. Jaką osobą jesteś według siebie?
Staram się w szczególności być sobą, czyli szczerą, otwartą, towarzyską i aktywną osobą.

7. Jak myślisz, jakie cechy powinna posiadać osoba na Twoim stanowisku? Uważasz, że je masz?
Moim zdaniem na stanowisku Przewodniczącego Szkoły, powinna być osoba pewna siebie, odpowiedzialna, dobra, pracowita i charyzmatyczna. Myślę, że większość z tych cech posiadam, a resztę postaram się dopracować. 
Chciałabym przy okazji, bardzo podziękować wszystkim osobom, które oddały na mnie głos. Postaram się jak najlepiej radzić sobie na tym stanowisku i Was nie zawieść!


W imieniu całej redakcji szkolnego bloga, jak i Wszystkich uczniów Ekonomika życzę Dominice dużo sukcesów na nowym stanowisku i wytrwałości w dążeniu do udoskonalenia naszego szkolnego życia.


Czachor Aleksandra, kl. 2bt

„Szok, wielka radość i osiągnięty cel” – czyli wywiad z finalistami Olimpiady Wiedzy o Bankach.

Jak już pewnie wszyscy dobrze wiecie trójka uczniów z Ekonomika: Michał Święch, Klaudia Delikat oraz Oliwia Sikora zostali finalistami prestiżowej Olimpiady Wiedzy o Bankach. Jako reporterki szkolnej gazetki "Bilansik" postanowiłyśmy porozmawiać z naszymi gwiazdami oraz dokładnie wypytać ich o konkurs, ich przygotowywanie się do niego oraz uczucia, które towarzyszyły tej sytuacji.


Ola: Jak czujecie się po ogłoszeniu wyników Olimpiady Wiedzy o Bankach?
Klaudia: Byłam w szoku, do tej pory ciężko mi w to uwierzyć, ale tak naprawdę jestem bardzo szczęśliwa.
Oliwia: Było to już trochę dawno, ale na pewno szok i wielką radość, bo osiągnęliśmy swój cel.
Michał: Do momentu ogłoszenia oficjalnej listy finalistów, nie można było być pewnym swojego wyniku. Na szczęście udało się i to całej naszej trójce. To fajne uczucie, kiedy Twoja praca zostaje „udokumentowana” na papierze.

Ola: Który z nauczycieli przygotowywał Was do olimpiady? Czy była to miła współpraca? Jak wyglądała?
Oliwia: Wiele zawdzięczamy Pani Profesor Annie Selwie, która poświęciła na przygotowanie nas wiele czasu poza lekcjami, spotykaliśmy się raz w tygodniu przerabiając cięższe tematy, również pomogła nam wybrać najlepsze książki, z którymi zaprzyjaźnialiśmy się w domu.
Michał: Zawsze ceniłem i cenię sobie wszelkie rady (nie tylko związane z ekonomią), jakie otrzymałem od Pani Profesor. Chciałbym, aby ta współpraca była kontynuowana, bo warto dalej robić coś, co przynosi efekty i daje duże poczucie satysfakcji.


Ola: Czy moglibyście podać konkretne zagadnienia,
z których przygotowywaliście się do konkursu?
Klaudia: Były to np.: ,,GIEŁDA Podstawy Inwestowania”,
a także ,,Oszczędzam i Inwestuję”, nie pomijając wielu Ustaw.
Oliwia: Akcje... kredyty... papiery dłużne - z tymi zagadnieniami musiałam zapoznać się najbardziej, ponieważ Olimpiada była podobnie zatytułowana, ale moje przygotowania nie skończyły się na tym, ponieważ czytałam ustawy m.in. o obligacjach.
Michał: Tematem tegorocznej edycji olimpiady były formy pozyskania kapitału, stąd moje przygotowania z zagadnień dotyczących akcji, obligacji, derywatów oraz ogólnych zasad emisji pierwotnej i sposobu działania giełdy.

Ola: Kiedy i w jaki sposób zaczęło się Wasze zainteresowanie ekonomią?
Oliwia: Ekonomią zaczęłam interesować się już przed pójściem do szkoły średniej, ale dzięki temu wybór szkoły ponadgimnazjalnej był prosty.
Klaudia: Od zawsze trochę się interesowałam, dlatego też wybrałam tę szkołę.
Michał: Hmm… trochę ciężko określić dokładny czas, ale za początek można uznać moje zainteresowanie walutami. Później stopniowo wciągała giełda, finanse i ekonomia.

Ola: Jakie korzyści płyną z brania udziału w takich olimpiadach?
Oliwia: Na pewno nagrody, ale według mnie nie tylko... Dzięki tej Olimpiadzie przyswoiłam sobie wiele wiedzy i miałam możliwość zwiedzenia paru polskich miast.
Klaudia: W zależności od liczby punktów można uzyskać zwolnienie z jednej części egzaminu zawodowego (tj. teorii), korzyścią jest także zwiedzanie miejsc, w których byliśmy.
Michał: Olimpiady to przede wszystkim sprawdzenie siebie i swoich umiejętności. Później, w zależności od wyniku, pojawiają się ewentualne profity. W zależności od olimpiady, mogą to być pieniądze, nagrody rzeczowe, stypendia, itp. Myślę jednak, że najistotniejszą korzyścią jest przyrost wiedzy i umiejętności radzenia sobie ze stresem.

Ola: Gdybyście mieli zachęcić innych uczniów do angażowania się w olimpiady z wiedz ekonomicznej to w jaki sposób?
Oliwia: Próbując nic nie tracimy a możemy wiele zyskać.
Michał: Uczestnictwo w takich olimpiadach jest bezbolesnym doświadczeniem. Trochę odwagi, jakieś przypomnienie ogólnych wiadomości i śmiało można spróbować swoich sił. Naprawdę warto.
                                                                                                      
Czachor Aleksandra
Pejska Sandra

Fundacja „Podaj Dalej” - ekonomista też może uratować komuś życie.

Poniższy wywiad został przeprowadzony z uczniem naszej szkoły z klasy 4ct - Kamilem Słupskim.

Sandra: Jak się nazywa i czym się zajmuje fundacja, w której pracujesz?
Kamil: Fundacja nazywa się Podaj Dalej. Jest to nowa fundacja, więc trudno mówić o kilku przedsięwzięciach, w planach mamy zajmowanie się dziećmi z schorzeniami związanymi z rakiem.

Ola: Co sprawiło, że chcesz pracować właśnie tam?
Kamil: W sumie praca w tej fundacji wyszła czysto przypadkowo, zaczęło się od zorganizowania zbiórki na rzecz Kuby Szczepańskiego. Syna mojego sąsiada. W przeciągu kilku dni uzbieraliśmy potrzebną nam kwotę na leczenie. Wszyscy poczuliśmy zapał do dalszej pracy i postanowiliśmy założyć Fundację.

Sandra: Czerpiesz satysfakcję z pracy dla osób potrzebujących pomocy?
Kamil: Satysfakcja tak naprawdę jest nie do opisania, ale spróbuje ją przybliżyć. Mimo że bywało mnóstwo dni, kiedy pracowałem od godziny 8 do późnego wieczora przy organizowaniu zbiórki dla Kuby, mimo także wielu zgrzytów pomiędzy osobami pracującymi razem ze mną, wszyscy dążyliśmy do jednego, żeby uzbierać potrzebną kwotę i nie przerywać leczenia w Stanach. Satysfakcja nie pojawiła się od razu, ani podczas trwania leczenia. Satysfakcja pojawiła się kilka tygodni temu kiedy dowiedzieliśmy się, że guz maleje i wapni się.


Ola: Jak udaje Ci się pogodzić szkołę z pracą na rzecz fundacji?
Kamil: Nie było mnie w szkole przez dłużysz okres, ponieważ była bardzo pilnie potrzebna zbiórka dla Kuby, wielu nauczycielom chciałbym podziękować za wyrozumiałość w tej sytuacji.

Sandra: Czy przydarzyła Ci się sytuacja w Twojej pracy, w której poczułeś się, w jakimś stopniu bohatersko?
Kamil: Nie czułem się jako bohater,w którejś z sytuacji, ponieważ dużo też zawdzięczam Monice i Pani Agnieszce, z którymi pracuję. Razem budowaliśmy zespół, który ruszył ze zbiórką. Dla mnie Bohaterami są osoby, które wpłaciły nawet najmniejszą kwotę i podały informację dalej.

Ola: Słyszałam historię jak uratowałeś oko jednego z dzieci, czy nawet w takim przypadku nie czujesz się bohaterem?
Kamil: Nie tylko ja uratowałem jego oko, przyczyniłem się moją pracą do tego, to ludzie wpłacali na tak kosztowne leczenie i to im należą się największe gratulację i oczywiście owacje na stojąco.

Sandra: Czy w przyszłości masz zamiar nadal pracować na rzecz tej fundacji?
Kamil: Owszem zamierzam pracować razem z tak zgraną ekipą, jaka mi się trafiła, ponieważ widzę w tym wiele korzyści dla potrzebujących dzieci.

Aleksandra Czachor
Sandra Pejska